Parę myśli o pięknie

20706209_1475923419110251_1249016672_o
fot. Katarzyna Bartoń

Do stworzenia tego bloga zmotywowało mnie kilka ostatnich rozmów oraz vlog Laury- dziewczyny z AA ( alopecia areata- dla niewtajemniczonych łysienie plackowate)- HairyEscape, który jest niezwykle inspirujący i napawający optymizmem.

Jak to już kiedyś pisałam (dokładnie tu), 4 lata temu wypadły mi włosy i od tego momentu trwa nieustanny proces dorastania do zaszczytu posiadania tego niewątpliwego wyróżnienia, jakim jest łysina. Nie chcę tutaj opowiadać o łysieniu plackowatym jako o jednostce chorobowej, ale podzielić się paroma refleksjami, skierowanymi szczególnie do tych, których problem AA dotyczy.

Pamiętam, kiedy mniej więcej 3 miesiące po mojej nagłej zmianie image’u, poszłam na wesele dobrych znajomych. Bardzo cieszył mnie ten ślub a wśród zaproszonych gości było wielu naszych wspólnych przyjaciół. Miałam jednak dużą tremę. Musiałam pierwszy raz wystąpić w chustce przed szeroką publicznością. Moja przyjaciółka przyszła do mnie rano ze sztucznymi rzęsami, pół dnia mnie malowała i próbowała przykleić to ustrojstwo do moich bezrzęsnych powiek, mrucząc, że “to przecież, cholera, nie może być takie trudne, skoro miliony Brytyjek robią to codziennie”. Kiedy w końcu udało się, efekt był świetny. Wyglądałam prawie jak przedtem, tyle tylko, że miałam nakrycie głowy. Pomyślałam sobie, że daję radę, co tam łysienie, jestem piękna i mogę podbijać parkiet na każdym weselu. Jednak jeszcze tego samego wieczoru dane mi było przekonać się, jak bardzo się mylę. W pewnym momencie zabawy, wszyscy przyjaciele zebrali się wokół mnie na parkiecie i wręczyli mi kopertę. Była tam ogromna, w mojej ocenie, suma pieniędzy, którą zebrali na zakup peruki dla mnie. Wystarczyło parę sekund, żebym rozpadła się na kawałki. Cisnęłam kopertą w najbliższą osobę i uciekłam do łazienki, gdzie natychmiast zalałam się łzami. Misternie klejone rzęsy nie wytrzymały strumieni wylewających się z moich oczu, podobnie zresztą, jak reszta makijażu. Ten incydent pokazał mi, jak bardzo niepogodzona jestem z sytuacją i jak bardzo udawaną była moja pewność siebie. Przyjaciele mieli najlepsze intencje, ja zaś nie byłam gotowa zmierzyć się z myślą, że moje włosy mogą nigdy nie odrosnąć. Czułam się potwornie z dwóch powodów: wstydziłam się swojej gwałtownej reakcji i tego, że zepsułam wyjątkowy wieczór młodej parze, ale również dlatego, że ogarnęło mnie dojmujące wrażenie, iż nie jestem akceptowana w nowym wydaniu.

4 lata bez włosów nauczyły mnie więcej o mnie samej niż 29 wcześniejszych lat życia. Dowiedziałam się na przykład, że moja wartość nie ma nic wspólnego z moim wyglądem, że piękno to coś więcej niż rozmiar ubrań, stopień wysportowania, bujne włosy i dobry makijaż. Prawdopodobnie nie jest to nic odkrywczego. Prawdopodobnie ja sama wielokrotnie wcześniej o tym słyszałam. Słuchanie o czymś jednak a nawet zrozumienie intelektualne tematu, nie jest w ogóle równoznaczne z wewnętrznym przekonaniem.

Kiedy mój mąż, czyli najlepszy przyjaciel, mówi mi : “jesteś piękna”, to wiem, że to prawda. Bo czym właściwie jest piękno? Widzieliście małe dzieci? Są piękne. To tkwi w ich oczach pełnych entuzjazmu, szczerych uśmiechach, nieskrępowanej naturalności i wolności. Albo starzy, ale pogodni ludzie. Są jak wielkie, rozłożyste drzewa, każda zmarszczka na korze, każdy powykręcany konar opowiada jakąś historię. Ich twarze to pokój i odbicie czegoś, co wykracza daleko poza nasze tu i teraz. Uczę się patrzeć na ludzi na ulicy wyszukując w nich to piękno. Zaskakujące, ale w każdym coś jest. I nie, nie ma to nic wspólnego ze zgodnością z ogólnie przyjętymi kanonami. Uczę się tak patrzeć na siebie. Niełatwe, ale jakże uwalniające. Uwalniające i uzdrawiające.

Gdyby mi odrosły włosy… albo chociaż rzęsy… gdybym schudła 2 kg… albo chociaż wysmukliła uda… gdybym była bardziej opalona… gdybym… gdybym… gdybym… No właśnie, że nie! To teraz jestem dokładnie taka, jaka powinnam być. Co więcej, życie może skończyć się dziś, jakie znaczenie ma wygląd do jasnej anielki?!

Jestem łysa. Dobrze powiedzieć to sobie głośno i uśmiechnąć się. To dedramatyzuje sytuację. Dobrze jest żartować na temat swojego wyglądu i mówić otwarcie o swojej chorobie. To czyni życie znacznie łatwiejszym, zaspokaja ciekawość ciekawych, uspokaja zaniepokojonych, filtruje przyjaciół i powoli uczy kochania siebie w wersji gładkiej :-).

Bez łysienia nie byłabym tym, kim jestem. Nie miałabym pojęcia, co może czuć człowiek, któremu choroba zabiera jakiś ważny aspekt życia. Byłabym fizjoterapeutką, która z pozycji wysportowanej absolwentki AWF mówi do pacjenta: głowa do góry, życie jest piękne, trzeba się wziąć w garść i inne podobne dyrdymały. Byłabym matką, która uczyłaby swoje dzieci akceptacji dla odmienności na wyimaginowanych przykładach teoretycznych. Byłabym kobietą, która szukałaby potwierdzenia swojej wartości w komplementach na temat własnego wyglądu i pogwizdywania panów robotników z budowy ;-). Pewnie z dużym opóźnieniem (o ile w ogóle) dotarłoby do mnie, że “trzeba natychmiast żyć, jest później niż się wydaje”.

 

Advertisements

4 thoughts on “Parę myśli o pięknie”

  1. Piękna zewnętrznie i wewnętrznie osoba pisze w niesamowitym stylu… BRAWO 🙂
    P.S. Twój dar polonistyczny nie zanikł pomimo zmiany profesji;)

    Like

  2. “trzeba natychmiast żyć, jest później niż się wydaje”.
    Dokładnie, kiedy złapałam się nad tym, że leżę i zamartwiam się, znowu płacze, zrozumiałam, że życie ucieka mi przez palce. Mama z resztą zamiast użalac się nade mną powiedziała po prostu: musisz się zaakceptować w nowej wersji i iść do przodu.
    Do wszystkiego można się przyzwyczaić a czym jest łysa glowa w porównaniu ze świstawami jakie spotykają ludzi dookoła.
    Pozdrawiam 😉 i uwielbiam czytać Twoje wpisy po kilkanaście razy;) czekam na kolejne i oczywiście posyłam dalej.

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s